KULUARY TWORZENIA ZESPOŁU SZKÓŁ W WOLI - Nowa Energia

Idź do spisu treści

Menu główne:

KULUARY TWORZENIA ZESPOŁU SZKÓŁ W WOLI

NASZE DZIAŁANIA

Nasze Stowarzyszenie poproszone przez strony zainteresowane i zdruzgotane bezpardonowym traktowaniem ich przez pana Taranowskiego zajęło się tym tematem.
Sprawa bulwersująca o tyle, że korzystając z reformy oświaty i likwidacji gimnazjum zamiast ratować technikum nr 1 w Woli włączono je do nowo tworzonego Zespołu Szkół, łącząc ze szkołą podstawową i pozostałymi  klasami gimnazjalnymi.
Kontekst jest taki, że prowadzone technikum było w fazie tendencji do upadku, ponieważ  szkoła miała już swoje problemy z rekrutacją uczniów. Co oczywiste, wskutek tego gwarancja pracy dla nauczycieli zawodowych i związanych z technikum stawała pod znakiem zapytania. Pozostali nauczyciele przy właściwej koordynacji Centrum Usług Wspólnych tak czy siak z założenia nie powinni mieć powodów do obaw o pracę.
Tak wskazywali zainteresowani, analiza sytuacji, dedukcja i logika.
Za to przejęcie przez szkołę podstawową tylko gimnazjalistów i słaba kondycja technikum zagrażało stanowiskom ówczesnej Dyrekcji, na tamten czas zarządzającej gimnazjum i technikum. Chyba,
że ta podjęłyby duży wysiłek i zaczęła intensywnie pracować na rzecz rozwinięcia technikum.   
Co najgorsze dla uczniów technikum, zlekceważono możliwość włączenia ich do szkoły średniej prowadzonej także w Woli przez powiat, choć śmiało można było to uczynić. Z „dobrodziejstwem inwentarza”, co na sesji publicznie, uczciwie  i emocjonalnie ujawniła Radna Małgorzata Antos.
Zaproszeni przez zainteresowanych włączyliśmy się do tej debaty i próbowaliśmy na wszelkie sposoby wskazać dalszą perspektywę, którą mieliśmy. Zależało nam na gwarancji pracy dla grona pedagogicznego i komforcie uczniów szkoły średniej, jak również tych ze szkoły podstawowej. Niedorzeczne i ujmujące wartość technikum było wg nas wcielanie go do Zespołu Szkół wraz z podstawówką. Jaki młody człowiek w wieku „nastu” lat postawi na wybór takiej szkoły? Zadawaliśmy to pytanie publicznie martwiąc się o kolejne nabory. Upatrywaliśmy także realnych oszczędności dla gminy, gdyby technikum przeszło pod powiat, co postulowaliśmy jako drugą możliwą opcję.
Ale sądzimy, że wadą przekazania technikum pod powiat było to, że  gwarancje dotyczyły miejsc pracy nauczycieli, ale nie stanowisk pań Dyrektorek.
Zaś – co wynika wprost z dedukcji - odłączenie klas gimnazjalnych i pozostawienie samodzielnego technikum docelowo nie uzasadniałoby utrzymywania stanowiska zastępcy, które pełniła wówczas pani Taranowska. Do tego wymagałoby tytanicznej pracy od ówczesnej Dyrekcji, aby tę szkołę utrzymać „na rynku”.
Wójt mimo ogromnej fali protestów rodziców i części grona oraz unaoczniania mu zagrożeń wybrał wg nas najgorszą drogę. Połączył technikum ze szkołą podstawową. Taka zmiana wymusiła ogłoszenie nowego konkursu na dyrektora szkoły. Ten wygrała wcześniejsza pani Dyrektor Zespołu tworzonego przez technikum i gimnazjum, a zastępcą ponownie została pani Taranowska.
Pan Taranowski uzasadniając twierdził,  że dzięki swojej decyzji uczyni oszczędności oraz uratuje miejsca pracy nauczycieli. Jak wynika z powyższego kontekstu oszczędzanie i ratowanie miejsc pracy nauczycieli mogło odbyć się na dwa inne i lepsze sposoby.
Walka o tę sprawę była trudna i brudna. Posłużono się rozbudzeniem emocji młodzieży. Wmówiono im, że zostali obrażeni, co oczywiści na tamten  moment wywołało  ich naturalny gniew.
Tymczasem technikum sobie gaśnie. Obecna Dyrekcja nie musi już wykonywać żadnej tytanicznej pracy dla utrzymania tej szkoły, ponieważ nabór do szkoły podstawowej jest praktycznie gwarantowany.  A skoro tak czy siak będą uczniowie, Dyrekcja zachowa swoje stanowiska, po co zatem walczyć o technikum?  
Bliżej zainteresowani wiedzą, jaką cenę zapłacili za powstanie tego Zespołu Szkół cenieni i lubiani przez młodzież nauczyciele. I jak młodzież czuła się po tym, kiedy opadł kurz po tej bezpardonowej walce.
Oszczędności wyszły takie, że z dwóch pań Dyrektorek i jednej Wicedyrektorki obecnie jest jedna Dyrektorka i dwóch Wicedyrektorów. Czyli, jak Dyrekcja liczyła 3 osoby, tak liczy nadal.
Racja była nasza i Radnej Małgorzaty Antos. Za to decyzja Wójta i większości Radnych.

Pamiętać? Rozliczyć? Czy powiedzieć „nic się nie stało” i pogratulować udanej akcji ratowania… no właśnie, kogo i czego?

 
 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego